Wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych
Wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych, inaczej zwana rewolucją amerykańską – to konflikt zbrojny pomiędzy Królestwem Wielkiej Brytanii a jego trzynastoma koloniami w Ameryce Północnej w latach 1775-1783.
W wojnie po stronie kolonii brali udział ochotnicy z kilku krajów europejskich, między innymi Marie Joseph de La Fayette, Jean-Baptiste de Rochambeau, Friedrich Wilhelm von Steuben, Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski. Po stronie brytyjskiej walczyła Armia najemna Hesji-Kassel i jej dowódca Wilhelm von Knyphausen.
Wojna ta – mimo mocarstwowej pozycji Wielkiej Brytanii – doprowadziła w ciągu kilku lat do zrzucenia brytyjskiego zwierzchnictwa i utworzenia pierwszego na świecie niezawisłego, demokratycznego państwa, jakim stały się Stany Zjednoczone.
Geneza konfliktu
Narastający od wielu lat konflikt był konsekwencją rosnącego sprzeciwu kolonii wobec polityki brytyjskiej, a zwłaszcza dążeń Wielkiej Brytanii do ograniczenia ich samorządu, hamowania rozwoju i zwiększania czerpanych z nich dochodów, głównie przez nakładanie nowych podatków[1].
Rewolucja w szerszym tego słowa znaczeniu (jako proces) zaczęła się znacznie wcześniej, a jej wpływ na doświadczenia ludzkie był znacznie większy niż tylko zapewnienie niepodległości koloniom. W wyniku tego procesu ukształtował się nowy, niespotykany wcześniej na świecie pogląd na sprawy rządu i jego organizacji.
Pojęć demokracja i republika używano w starożytnej Grecji i Rzymie, jednak dopiero po rewolucji amerykańskiej zostały one wprowadzone w życie w formie rządu, którego władza opierała się na prawach jednostki, a nie na woli władcy lub grupy dzierżącej władzę. Choć na rewolucję amerykańską wpływ miały wcześniejsze trendy historyczne, jej korzenie sięgają Kongresu z Albany z 1754 roku, i zakończyła się zaprzysiężeniem George’a Washingtona w roku 1789 na pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Przed rewolucją większość mieszkańców północnoamerykańskich kolonii brytyjskich uważała się za lojalnych poddanych Korony Brytyjskiej, mających te same prawa i obowiązki jak mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Po rewolucji utworzyli oni nową, niepodległą republikę.
Samą wojnę poprzedziła działalność licznych organizacji (jak np. Synowie Wolności), organizujących łączność między koloniami, mobilizujących opinię publiczną do walki o jej prawa i wysyłających petycje do króla, organizujących akcje bojkotu towarów brytyjskich[2] i posuwając się do przemocy wobec przedstawicieli brytyjskich władz kolonialnych[3].
Tworzenie się świadomości narodowej
Rewolucja amerykańska została przygotowana przez powolną amerykanizację kolonistów, czyli proces stapiania się różnych grup etnicznych i religijnych żyjących na obszarze angielskich kolonii w Ameryce Północnej i tworzenia się wspólnej tożsamości amerykańskiej[4]. Obszar kolonii brytyjskich zamieszkany był przez około 150 odrębnych grup etnicznych i religijnych. W tej różnorodności dominację zachowała kultura anglosaska dzięki przewadze liczebnej brytyjskich imigrantów. Nie stanowili oni jednak jednolitej grupy, lecz przybywali falami, różniącymi się pochodzeniem społecznym i wyznaniem religijnym. Stopniowo przedstawiciele poszczególnych grup zaczęli coraz częściej określać się jako mieszkańcy kolonii („Wirginijczycy” czy „Nowojorczycy”), a następnie jako „Amerykanie”, zamiast odnosić się do swojego pochodzenia[5].
Do najważniejszych czynników kształtujących wspólny amerykański charakter należał tzw. „efekt pogranicza” (ang. frontier effect), opisany przez Fredericka Jacksona Turnera[6]. Składały się nań m.in. szerokie, dostępne do zasiedlania terytoria na Zachodzie, walki z Indianami oraz przeświadczenie, że nie można liczyć na władzę w odległym Londynie, ale raczej na własne siły. Czynniki te (wg Turnera) miały mieć zasadnicze znaczenie na kształtowaniu się takich cech amerykańskiego charakteru, jak indywidualizm, agresywność, przedsiębiorczość czy optymizm. Równie ważne były takie czynniki jak względnie duża tolerancja religijna w koloniach (nie obejmująca jednak często katolicyzmu) oraz słabość i arogancja władz.
Amerykanizacja kolonistów była procesem długotrwałym i podskórnym. Dopiero pod koniec XVIII wieku, rosnący sprzeciw wobec korony brytyjskiej i świadomość wspólnych interesów kolonistów, doprowadziły do artykulacji amerykańskiej tożsamości, czego świadectwo dają dokumenty związane z rewolucją amerykańską[7].
Korzenie
Wpływ na rewolucję i nadanie jej impetu miały cztery wielkie trendy historyczne w Europie i Ameryce osiemnastego wieku: Oświecenie, które zmieniło intelektualne wzorce myślenia; wielkie przebudzenie, które zaowocowało zmianami emocjonalnego i religijnego podejścia do życia; europejskie wojny dynastyczne, które odmieniły pogląd na narody i ich wzajemne relacje; oraz narastające zmiany ekonomiczne, wpływające na życie codzienne.
Amerykanie z trudem znosili myśl o płaceniu podatków na rzecz metropolii i przyzwyczaili się, że sami regulują swoje sprawy podatkowe, a także wszystkie inne. Nie wiedzieli gdzie i czy w ogóle zakończą się brytyjskie żądania. Byli wrogo nastawieni do brytyjskiego monopolu manufakturowego. Okazło się, że dobro kolonii i kraju ojczystego nie zawsze są wobec siebie tożsame. Już pierwsze brytyjskie Akty Nawigacyjne tworzyły fundamenty quasi-merkantylizmu, którego celem były zmiany bilansu handlowego powodujące gromadzenie kruszcu i monet na terytorium Wielkiej Brytanii. Tak samo jak w przypadku działań wojennych, brytyjskie założenie o ograniczonych zasobach, gdzie zasobem krytycznym była posiadana ziemia, w Ameryce nie miało racji bytu, gdzie czynnikiem ograniczającym rozwój był brak siły roboczej i wykształconej kadry. Systemy monetarne, poczynając od funta szterlinga oraz rosnące tempo wynalazczości wchodziły w początkowy okres rewolucji przemysłowej. Istniejący system dążył do skupienia tych osiągnięć w Anglii, podczas gdy kolonie były traktowane jako źródło surowców[8].
Oświecenie podniosło rangę filozofii natury oraz zapoczątkowało wypieranie argumentacji opartej na tradycji i autorytecie przez opartą na obserwacjach i niezależnym rozumowaniu. Skutki wcześniejszej rewolucji naukowej zaczęły wszędzie wywierać większy wpływ na życie codzienne i świadome myślenie człowieka. Rozwój i wzrost piśmiennictwa oraz komunikacji między ludźmi myślącymi podobnie spowodowały poddanie kwestionowaniu i rozważaniom dziedzin dotychczas nieruszanych. Wczesne dzieła myślicieli takich jak John Locke stały się obiektem analiz prowadzonych przez następców, do których zaliczał się np. Monteskiusz[9].
Wielkie przebudzenie było amerykańskim nawiązaniem do wcześniejszych przemian religijnych w Europie. Kwestionowało ono mądrość ustalonego kościoła oraz kładło nacisk na znaczenie świadomości indywidualnej i doświadczeń jako źródła doznań religijnych. Wielkie przebudzenie również zapoczątkowało lub zwiększyło obecność poglądów baptystów w koloniach. Było również pierwszym ruchem, który opanował wszystkie kolonie brytyjskie, od Nowej Anglii po obie Karoliny i stał się w nich wspólną praktyką[10].
Europejskie wojny dynastyczne, których fragmentem była wojna z Francuzami i Indianami, obudziły wśród kolonistów północnoamerykańskich pewne idee. Jedną z nich było znaczenie samodzielności obronnej i towarzysząca temu świadomość, że na tym kontynencie europejskie instytucje wojskowe były znacznie mniej efektywne, a siły zbrojne zwyczajnie nieudolne. Kongres z Albany nauczył kolonistów znaczenia współpracy pomiędzy mającymi rozbieżne interesy koloniami. Innym efektem tych wojen było rosnące poczucie frustracji, gdyż zwycięstwa odniesione po części dzięki krwi i majątkowi kolonistów przehandlowywano w negocjacjach w zamian za zyski w Azji czy na Karaibach[11].
Przyczyny bezpośrednie
Momentem zwrotnym w polityce Wielkiej Brytanii wobec jej kolonii w Ameryce, było zakończenie wojny siedmioletniej i pokój paryski w 1763. Do tego momentu społeczność brytyjską zarówno w Europie jak i na ziemi amerykańskiej łączyły wspólne cele militarne, dlatego rozmaite inne problemy schodziły na razie na plan dalszy. Jednakże po wyeliminowaniu ostatniego zagrożenia Anglii, jakim była Francja, problemy pomiędzy koloniami a metropolią zaczęły wychodzić na światło dzienne z niespotykaną dotąd intensywnością. Anglia, która po traktacie paryskim zaczęła boleśnie odczuwać efekty wojny, przyjęła nowe cele polityczno-ekonomiczne. Dotychczasowa merkantylistyczna polityka Brytyjczyków, została zastąpiona wyniszczającym kolonie amerykańskie imperializmem ustawodawczo-politycznym. Wcześniej – mimo pewnych obciążeń ustawodawczo-ekonomicznych – kolonie uczestniczyły w wielkim obrocie handlowym z Imperium Brytyjskim, poza tym miały zagwarantowaną pomoc militarną w wypadku agresji Indian bądź Francuzów. Po wprowadzeniu nowej polityki prowincje amerykańskie zostały zepchnięte do roli środka mającego zapewnić zwiększenie potęgi finansowej i wojskowej Wielkiej Brytanii. Na takie przedmiotowe wykorzystywanie Amerykanie odpowiedzieli głośnym sprzeciwem[12].
Pierwsza dekada sporu Korony z Koloniami opierała się na wzajemnej polemice. W początkowych fazach sporu Amerykanie odwoływali się do ustawodawstwa Wielkiej Brytanii. Gdy jednak taktyka ta nie przynosiła rezultatów, koloniści zaczęli opierać swoje poglądy o bardziej uniwersalną doktrynę, jaką było prawo naturalne. Gdy spór polemiczny nie rozwiązał problemu, konflikt przybrał formę walki zbrojnej.
Działania Brytyjczyków były przyjmowane przez kolonistów z niezadowoleniem. Ustawa skarbowa (Revenue Act) z 1764 roku, znana też szerzej jako ustawa o cukrze (Sugar Act), obniżała cła na melasę z 6 do 3 pensów za galon, a melasa była w Ameryce surowcem bardzo popularnym, ponieważ wytwarzano na jej bazie rum, a przydatna była również przy produkcji prochu[3]. Sugar Act wprowadzał też dwa inne postanowienia. Po pierwsze, sankcjonował eksport z kolonii: odtąd niektóre ważne produkty, jak drewno, mogły być wysyłane tylko do Anglii. Ponadto cały ładunek statku miał być dokumentowany, co miało na celu wyeliminowanie korupcji i nadużyć. Nowa ustawa zmieniała także funkcjonowanie sądownictwa w koloniach, które od tej pory miały być podporządkowane królewskim sądom, a nie jak wcześniej lokalnej administracji. Ponadto oskarżony mieszkaniec kolonii musiał udowadniać przed sądem swoją niewinność, tym samym zasada domniemania niewinności przestała obowiązywać.
Ustawa o cukrze zapowiadała kolejne kroki legislacyjne przeciwko koloniom. Niecały rok później, w marcu 1765, król Jerzy III podpisał ustawę stemplową (Stamp Act), która była nowością na gruncie amerykańskim. Wprowadzała ona podatek obciążający prasę, dokumenty urzędowe oraz wszelkie inne druki. Kolonie nie płaciły do tej pory podatków zewnętrznych jednak ówczesny premier, Lord Grenville uznał, iż Amerykanie w zamian za bezpieczeństwo zobligowani są do spłaty długów zaciągniętych podczas konfliktu brytyjsko-francuskiego. Parlament brytyjski mógł od tej pory decydować o ich sprawach majątkowych, narzucając im odgórnie obowiązek uiszczania podatków, przez co zdaniem kolonistów naruszał ich konstytucyjne prawo własności. O ile pierwsza z ustaw godziła w dość wąską grupę społeczną, powodując co najwyżej bunty wśród kupców i destylatorów na północy, to ustawa stemplowa uderzała we wszystkich prawie kolonistów. Ludzie obciążeni dodatkowym opodatkowaniem okazali się być zdolni do walki o swoje interesy[13].
Już w tym czasie dochodziło do pewnych teoretycznych rozważań na temat przyszłości relacji kolonii amerykańskich z Anglią. Lord Kramden, deputowany do Parlamentu brytyjskiego, snuł profetyczne wizje rozpadu imperium. W licznych rozmowach z przebywającym wtedy w Londynie Beniaminem Franklinem przyznawał, że panująca już wtedy napięta sytuacja doprowadzi w końcu do eskalacji konfliktu.
Pierwsi wystąpili Wirginijczycy, w których imieniu głos zabrał Patrick Henry. Wygłosił on historyczną mowę, w której potępił działania króla angielskiego i zażądał pełnej niezależności dla Wirginii. Przyszły autor Deklaracji Niepodległości Thomas Jefferson, na którym owa mowa zrobiła wielkie wrażenie, dodał, iż Henry przemawiał „tak jak Homer pisał”. Nastrój panujący na zgromadzeniu udzielił się reszcie przedstawicieli stanu, a owocem owego wystąpienia było zatwierdzenie szeregu ustaw sprzeciwiających się ustawom Parlamentu angielskiego.
Wydarzenia, które miały miejsce w latach następnych, były już tylko konsekwencją wprowadzenia owych dwu ustaw. Wspomniane zarządzenia Parlamentu, wywoływały liczne protesty wśród ludności kolonialnej doprowadzając do bojkotu niektórych towarów handlowych względem Korony. Reakcją Amerykanów na ustawę stemplową był także tzw. Kongres stemplowy, który był zarazem pierwszym wspólnym wystąpieniem w imieniu interesów kolonii. Po raz pierwszy w historii na Kongres kolonialny przybyło aż tak wielu delegatów z różnych prowincji. Na nim została wypracowana petycja adresowana do króla brytyjskiego oraz do obydwu izb parlamentu. Dokument ten przygotowany przez Johna Dickinsona był końcową rezolucją Kongresu. W 13 punktach wyrażał sprzeciw wobec nakładania na kolonie nowych podatków bez zgody samych zainteresowanych, którzy nie mając swoich reprezentantów w Parlamencie angielskim, nie czuli się konstytucyjnie zobowiązani do płacenia nowych podatków. Dickinson, w imieniu zebranych na Kongresie prowincji, stwierdził także, iż Brytyjski parlament ma prawo opodatkowywania ludności, ale mieszkającej w Anglii. Podkreślając pełną lojalność i nierozerwalność z macierzą, dokument wyrażał nieugięte stanowisko wobec praw, które panowały do tej pory, a poprzez kolejne ustawy Parlamentu brytyjskiego były nieprzestrzeganie[14].
Mieszkańcami kolonii byli w większości Anglicy, którzy w swojej mentalności mieli zakorzenione zasady ustrojowe oparte na takich dokumentach jak: Wielka Karta Swobód (Magna Charta Liberatum) z 1215, Petycja o Prawo (Petition of Right) z 1628 czy Karta Praw (Bill of Rights) z 1689 roku. Stąd narzucanie przez obcy dla nich Parlament nowych podatków bez ich zgody Amerykanie uznali za proceder sprzeczny z konstytucją i uznali, że mają prawo do obrony swoich przekonań.
W koloniach przeciwko ustawie stemplowej organizowały się specjalne kluby patriotów, powstałe pod koniec 1765, a zwane Synami Wolności (Sons of Liberty). Miały one na celu niedopuszczenie do zbierania opłat stemplowych na rzecz Korony. Podobny charakter miała, powstała jakiś czas później, organizacja zrzeszająca kobiety, występująca pod nazwą Córy Wolności (Daughters of Liberty).
Gorącym zwolennikiem zniesienia ustawy stemplowej był przebywający w tym czasie w Londynie, Benjamin Franklin. Mając wpływ na członków Izby Gmin, poprzez wielokrotne sprawozdania charakteryzujące nastroje amerykańskie, walnie przyczynił się do zniesienia, wprowadzonych wcześniej przez Parlament, budzących opór obciążeń podatkowych względem kolonii. W Londynie opinię Franklina uważano za wykładnię nastrojów dużej części Amerykanów, stąd jego zdanie było niezwykle cenione i liczono się z nimi.
Gdy kupcy angielscy zaczęli odczuwać coraz dotkliwiej straty finansowe spowodowane działaniami kolonii, Parlament zdecydował się ugiąć przed polityką amerykańską i wycofał problematyczną ustawę stemplową. Dla kolonii decyzja macierzy oznaczała aprobatę dla swoich racji. Dawało to im także przekonanie, iż w jedności tkwi siła oraz że działania zjednoczeniowe Kolonii dają rezultaty i trzeba je podtrzymać w imię wspólnych interesów. Mimo niewątpliwego sukcesu kolonistów, Anglia nie zamierzała wycofywać się ze swojej pierwotnej polityki, co sygnalizowała już ustawa deklaracyjna (Declaration Act), która weszła w życie wraz z wycofaniem Stamp Act w marcu 1766. Nowa ustawa potwierdzała prawo Parlamentu brytyjskiego do ingerencji legislacyjnej względem Kolonii.
W czerwcu 1767 roku na kolonie spadły trzy nowe ustawy, zwane potocznie ustawami Townshenda (Townshend Acts), które wprowadzały cła od wielu towarów importowanych, a także centralizowały administrację w koloniach. Na ten kolejny desperacki krok Metropolii Amerykanie zareagowali w sposób stanowczy – zbojkotowaniem importu towarów z Anglii. Najbardziej burzliwie na ustawy Townshenda zareagowały miasta w kolonii Massachusetts, a w szczególności bostończycy, którzy swoimi manifestacjami dali impuls i przykład innym prowincjom amerykańskim. W miarę upływu czasu i braku perspektyw na uzyskanie kompromisu do protestu przyłączyły się także pozostałe dwa wielkie porty amerykańskie Filadelfia i Nowy York. Oprócz nich bojkot zaczęły popierać także inne mniejsze handlowe ośrodki kolonii. Bunt przeciwko królowi i jego polityce rósł, a dzięki ożywionej korespondencji międzystanowej, Amerykanie ponownie łączyli się w imię wspólnego interesu. Unifikacji dodatkowo sprzyjały wybitne postaci, którzy forsowali politykę niezależności, a do nich należeli m.in.: radykałowie wirginijscy, wspomniany już Patrick Henry oraz Thomas Jefferson. Na północy, w Bostonie, czynnie w walkę o obronę swoich praw włączyli się przede wszystkim: Samuel Adams i James Otis. To właśnie Adams na łamach Boston Gazette wzywał do zjednoczenia się kolonii w celu obalenia niekonstytucyjnych dla nich ustaw. Swoje wywody i poglądy opierał na naturalnych prawach człowieka, zwracał uwagę na przywileje, zapisane w konstytucji oraz do warunków umowy wiążącej Koronę, z ich koloniami w Ameryce.
Momentem przełomowym dla konfliktu z Brytyjczykami była tzw. masakra bostońska (Boston Massacre). Wojsko królewskie stacjonujące w Bostonie posiadało liczne przywileje, które drażniły miejscową ludność. Wynikające z tego konflikty doprowadzały do licznych prowokacji z obydwu stron. Apogeum wzajemnej niechęci miało miejsce w poniedziałek 5 marca 1770 i poprzedzone było licznymi incydentami. Owego feralnego dnia doszło do bójki pomiędzy jednym z cywili, a żołnierzem brytyjskim sierżantem Hugh White’em. Przybyły na miejsce oddział rojalistów z dowódcą kapitanem Thomasem Prestonem na czele, otoczył tłum mieszkańców zebrany w centrum miasta. Napięta atmosfera panująca po obydwu stronach doprowadziła do użycia broni przez żołnierzy. Kule trafiły 11 ludzi, zabijając na miejscu 5 z nich, reszta tłumu rozbiegła się w panice. Niedługo po tym zdarzeniu w akcie rewanżu na ulice wyszło tysiące ludzi domagających się zemsty na kapitanie Prestonie. Zdesperowany lud został uspokojony przez gubernatora Massachusetts, Thomasa Hutchinsona, który rozkazał uwięzić sprawcę masakry i osądzić go[15].
Dzień po masakrze bostońskiej w Izbie Lordów wystąpił premier, William Pitt, który przypomniał mieszkańcom kolonii amerykańskich, iż należą do Imperium Brytyjskiego, oraz że Anglia jest ich Matką, której należy słuchać i wszelkie rozporządzenia Parlamentu winny być przez prowincje akceptowane.
Mimo ostrego tonu ze strony Pitta tragedia bostońska spowodowała wycofanie ustaw Townshenda. Korona zostawiła jednak cła na herbatę w celu pokazania, iż to ona nadal wyznacza koloniom podatki. Mimo usilnych prób Bostonu, Nowego Jorku i Filadelfii po tragedii bostońskiej nie udało się im na nowo zawiązać szerszej koalicji. Większość wcześniej buntujących się portów zaakceptowała działania Parlamentu brytyjskiego, grzebiąc tym samym cały dorobek unifikacyjny, który udało się do tej pory wypracować. Poza tym kolonie były bardziej zainteresowane były lokalnymi sporami, takimi jak spory graniczne, aniżeli globalną polityką[16].
Masakra w Bostonie odbiła się echem na całym kontynencie amerykańskim. Odtąd każde najmniejsze spięcie mieszkańców kolonii z lojalistami brytyjskimi powodowało coraz większe pogłębianie się i tak już napiętej atmosfery. Mimo wielu mniejszych spięć, względny spokój panował do 1773 roku. Kolejnym powodem sporów było wydanie w roku 1774 przez Parlament brytyjski pięciu tzw. ustaw uciążliwych (Intolerable Acts), ustanawiających rynek amerykański miejscem zbytu dużej ilości indyjskiej herbaty po zaniżonej cenie. Na taki stany rzeczy jako pierwsi, w grupie około 100 osób, zareagowali kupcy bostońscy. Przebrani za Indian dokonali śmiałego aktu niesubordynacji, wyrzucając 345 skrzyń przybyłej z Indii herbaty do morza. Radykałowie poparli ten akt, jako wyraz frustracji przeciwko bezprawnym działaniom brytyjskim. Lojaliści królewscy nazwali ów czyn diabolicznym, który nie przybliża kolonii do pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu z macierzą. Nawet tak zasłużeni amerykańscy działacze jak Benjamin Franklin, czy John Dickinson, potępili działania bostończyków. W historii wydarzenie to zostało określone jako „herbatka bostońska” (Boston Tea Party), a zarazem jako bezpośrednie preludium do wojny wewnątrz imperium[17]. Parlament brytyjski na zaistniałą w Bostonie sytuację, zareagował bardzo szybko i stanowczo. Jeden z największych portów na kontynencie amerykańskim został mocą ustawy zamknięty i poddany okupacji wojskowej. Ustawy Parlamentu brytyjskiego miały na celu ukaranie miasta za czyny, których dopuścili się jego mieszkańcy. Pomysłodawca tych represji, Lord North, liczył na to, iż pozostałe kolonie widząc sankcje, jakie spadły na Boston, przestraszą się i nabiorą ogłady. Paradoksalnie jednak działania Northa zapoczątkowały gesty solidarności względem Bostonu i zarazem całej kolonii Massachusetts. Duży wpływ na upowszechnienie wiadomości o wydarzeniach bostońskich miały „Komitety Korespondencyjne”. Pierwszy powołany został na początku listopada 1772 roku w Bostonie z inicjatywy Samuela Adamsa. Idea Komitetów zakładała powstanie tożsamych instytucji w innych miastach w kolonii Massachusetts. W przyszłości, fala komitetów miała zalać całą Amerykę, a przydatność takich ciał miała być niebotyczna. Adams zakładał, że będą one prowadziły między sobą korespondencję i zacieśniały wspólne więzy. Komitety miały też śledzić wszystkie akty i rezolucje Parlamentu brytyjskiego dotyczące Amerykanów oraz informować ludność danych prowincji o ewentualnym łamaniu ich praw przez Koronę. Bardzo szybko nowe instytucje rozszerzały się na cały kontynent tak, że na początku 1774roku były obecne w każdej kolonii[2].
Solidarnością z bostończykami jako pierwsi wykazali się reprezentanci Wirginii. Na zgromadzeniu prowincjonalnym uchwalili oni rezolucję ogłaszającą dzień 1 czerwca 1774, dniem postu i modlitwy za ofiary tragedii w Massachusetts. Od tego momentu prowincje występowały już w celu obrony coraz bardziej widocznych wspólnych interesów i wolności. Deklaracje wspólnego oporu wobec działań wymierzonych w którąkolwiek z kolonii to tylko jeden z przykładów prężnej ewolucji w kierunku zjednoczenia. Wobec chęci ustalenia szczegółów dalszej współpracy i omówienia bieżącej sytuacji na kontynencie z inicjatywy Wirginii zapowiedziano zwołanie ogólnokolonialnego zjazdu do Filadelfii na wrzesień 1774[18].
Przebieg działań
Zwołany 5 września 1774 roku w Filadelfii Kongres Kontynentalny podjął decyzję o stworzeniu unii w celu wzmocnienia oporu kolonii wobec Wielkiej Brytanii oraz przygotowania do ewentualnej walki zbrojnej z metropolią; jednocześnie podejmowano próby szukania kompromisu, ale starcia, do jakich doszło 19 kwietnia 1775 roku pod Lexington i Concord, dały początek wojnie: mało znaczące początkowo starcie spowodowało wycofywanie sie Brytyjczyków do Bostonu, czemu towarzyszył pościg prowadzony przez niewyszkolonych wojskowo, ale znacznie lepszych strzelecko Amerykanów. W rezultacie Brytyjczycy stracili 73 zabitych, 174 rannych i 26 zaginionych. Straty amerykańskie w tym pierwszym starciu wyniosły 49 zabitych, 41 rannych i 5 zaginionych[19].
Zwołany ponownie Kongres Kontynentalny podjął decyzję o utworzeniu Armii Kontynentalnej i postawił na jej czele byłego pułkownika milicji ochotniczej, George’a Washingtona. Nominacja ta, krytykowana przez niektórych wojskowych, okazała się jednak trafna. Washington nie był być może wybitnym wodzem, ale okazał się niezłym organizatorem. Nieco wcześniej (2 maja) kapitan Benedict Arnold stanął przed Kongresem i zaproponował − w zamian za patent pułkownika − wzięcie Fortu Ticonderoga. Kongres wyraził zgodę i 10 maja śpiący brytyjski garnizon, składający się z 22 żołnierzy, został zaskoczony przez niewielką grupę milicji z Vermont, na czele których stali Ethan Allen i Benedict Arnold. Wzięto działa i spore zapasy prochu[20].
16 czerwca 1775 roku miało miejsce pierwsze duże starcie – bitwa o Bunker Hill.
4 lipca 1776 roku Kongres uchwalił Deklarację niepodległości Stanów Zjednoczonych, a 15 listopada 1777 roku przyjął projekt konstytucji państwa, czyli artykuły konfederacji i wieczystej unii.
15 września Brytyjczycy, idąc z Long Island, przekroczyli East River i zniszczyli słabe siły amerykańskie pod Kip’s Bay (obecna ulica 34 na Manhattanie). George Washington wycofał się na północno-zachodni Manhattan. Dywizja brytyjsko-heska szturmowała bez powodzenia wzgórza Harlemu.
12 października 1776 roku gen. William Howe nie zdołał przekroczyć mostu na cieśninie Long Island. 18 października (Bitwa pod Pell's Point) Howe próbował zaatakować pod Pelham (Nowy Jork). Amerykanie opóźniali jego marsz, wycofując się w stronę White Plains. 27 października Brytyjczycy zaatakowali Fort Washington i doznali (zwłaszcza Hesowie) ciężkich strat.
Bitwa pod White Plains (28 października 1776) (dziś hrabstwo Westchester) przyniosła zwycięstwo armii brytyjsko-heskiej. Szczególnie spisali się grenadierzy hescy na prawym skrzydle. Około godziny 18:00 armia Washingtona wpadła w panikę i zaczęła uciekać, trudny teren uniemożliwił zwycięzcom pogoń. Washington zbudował wiec nowe umocnienia. Heski kapitan Ewald z kompanii jegrów oceniał straty na 1.000 żołnierzy. Amerykanie mieli podobne.
6 listopada III kolumna grenadierów heskich sformowała straż chroniącą armie przed wypadami amerykańskimi. 9 i 10 listopada Washington schronił swe wojska za rzeką Croton, a z częścią armii przekroczył rzekę Hudson, wchodząc do północno-zachodniego New Jersey. 12 listopada brytyjsko-heska armia wycofała się do Van Cortlandt Manor, 16-17 listopada 1776 podeszła pod Fort Washington. Po stracie ok. 450 ludzi Amerykanie w liczbie 2.800 wojska poddali fort. W bitwie wyróżnił się heski dowódca Wilhelm von Knyphausen.
19 listopada hescy grenadierzy pomaszerowali do Phillipsburga nad rzeką Hudson (ich misja jest dziś niejasna). 20 listopada część armii brytyjsko-heskiej pod lordem Cornwallis, przekroczyła Hudson (łodziami płaskodennymi), aby zaatakować Fort Lee, który został porzucony przez przestraszonych obrońców.
Armia dalej maszerowała od Bergen Point do Tappan (21 XI), New Bridge i Hackensack (23 XI) i rozłożyła obóz wokół ostatniego. Podeszła do Second River (25 XI) (Passaic-Acquackanonck), następnie (26 XI) obozowała w Newark (New Jersey). 29 listopada minęła Newark i Elizabethtown. Korpus płk. Donopa (z heskimi grenadierami) zajął Rahway nocą 30 listopada.
W dniach 1-5 grudnia cała armia maszerowała wzdłuż rzeki Raritan do stanu New Brunswick. Dnia następnego hescy grenadierzy biwakowali wzdłuż drogi. 8 grudnia armia powędrowała do Trenton, pułkownik Donop (z heskimi grenadierami) znalazł się na prawo od miasta. Dnia następnego Donop i 300 Grenadierów dotarło do Burlington (5 godzin od Trenton nad rzeką Delaware), gdzie znajdował się prom do Filadelfii.
Pierwsze zwycięstwo Armia Kontynentalna Washingtona odniosła dopiero 25 grudnia 1776 w bitwie pod Trenton. 14 grudnia heski płk Rall zajął Trenton. 26 grudnia 1776 Washington i jego armia przekroczyli rzekę Delaware, zaskakując trzy regimenty heskie pod Trenton (New Jersey). Płk Rall zginął w ataku, dowodząc trzema regimentami. Amerykanie wzięli około 900 jeńców.
2 stycznia 1777 płk Donop z grenadierami, jegrami i lekką piechotą był w Maidenhead. Niedługo potem Lord Cornwallis przybył z całą armią. Wieczorem armia wyruszyła do Trenton. Batalion Von Minnigerode, wraz z resztą rozbitego oddziału, zajął pozycję na miejscowym wzgórzu, widząc drogę z Allentown do Trenton. Washington stał za Assunpink w Trenton.
3 stycznia Brytyjczycy i Hesi dowiedzieli się o wymarszu Washingtona i po kanonadzie wyruszyli szybko do Princeton. Bitwa pod Princeton zakończyła się zwycięstwem Washingtona. Od 1 do 14 lutego Washington miał kwaterę główną w Morristown (New Jersey).
Okres od 15 lutego do 13 czerwca to potyczki wokół Bound Brook oraz w: Princeton, Rahway, Westfield, Quibbletown, i Amboy. 13 kwietnia rozegrała się Bitwa pod Bound Brook, zakończona zwycięstwem Hesów i Brytyjczyków.
13 czerwca Brytyjczycy i Hesi opuścili Nowy Brunszwik i podążyli ku rzece Millstone. Grenadierzy hescy (trzy bataliony) zajęli pozycję w Hillsborough.
14 czerwca Brytyjczycy i Hesi założyli na planie kwadratu obóz między Millstone i Middlebush. Washington wysyłał grupy by nękały tych, którzy dopiero rozbijali namioty. 22 czerwca amerykański dowódca zajął Quibbletown i Samptown. 23 czerwca Brytyjczycy i Hesi wyruszyli ku Amboy 25 czerwca hescy grenadierzy zaatakowali amerykanów atakiem na bagnety i zadali im znaczne straty odzyskując trzy działa uprzednio stracone pod Trenton w grudniu 1776 poprzedniego roku.
26 czerwca 1777 20 ludzi zmarło z gorąca w marszu. Następnego dnia Brytyjczycy i Hesi wycofali się w dwóch kolumnach do Rahway, chronionego przez rzekę Rahway. 28 czerwca powrócili do Amboy. W nocy z 28 na 29 czerwca większość armii przekroczyła Prince’s Bay podążając ku Staten Island. 30 czerwca cała armia obozowała przy przeprawie promowej w Billop.
W dniach 4-9 lipca 1777 batalion von Minnigerode i pozostałe 3 bataliony grenadierów załadowały się na prom w Decker’s Ferry, Cole’s Ferry, Simonsen’s Ferry i Reisen’s Ferry na Staten Island. 5 i 6 lipca odbyła się zwycięska dla armii brytyjsko-heskiej Bitwa o Fort Ticonderoga (1777).
20 lipca 1777 260 statków z 15,000 wojska brytyjsko-heskiego pod gen. wyruszyło z Staten Island w Nowym Jorku i wylądowało w Turkey Point przy ujściu rzeki Elk River.
W okresie od 17 września do 8 października 1777 Brytyjczycy i Hesi przegrali serie starć znaną jako Bitwa pod Saratogą. John Burgoyne musiał kapitulować. Około 2.000 Brytyjczyków i 1.900 Niemców zostało zamkniętych w Albemarle Barracks – obozie jenieckim w Charlottesville (stan Wirginia), gdzie przebywali do 1781, a następnie zostali przeniesieni do Lancaster (stan Pensylwania, gdzie spędzili jeszcze dwa lata do końca wojny w 1783.
Zwycięstwo Amerykanów 17 października 1777 pod Saratogą skłoniło Francję do uznania niepodległości Stanów Zjednoczonych, zawarcia z nimi traktatu o handlu i sojuszu oraz przystąpienia do wojny po ich stronie.
Zwycięska dla kolonistów bitwa pod Saratogą w 1777 roku spowodowała, że Francja zdecydowała się im pomóc, dotychczas bowiem w Europie uważano, że doborowa armia brytyjska szybko zmiażdży żołnierzy-farmerów. W lutym 1778 roku podpisane zostały: Francusko-amerykański traktat sojuszniczy (1778) i Francusko-amerykański traktat o przyjaźni (1778). Ze strony amerykańskiej podpisał je w Paryżu Benjamin Franklin, a z francuskiej Conrad-Alexandre Gérard (1729-1790) desygnowany też na pierwszego ambasadora Francji w USA (jeszcze w 1778 roku zastąpił go Anne-César de La Luzerne (1741-1791).
Klęski armii kontynentalnej pod Brandywine, Germantown i Paoli zmusiły Waszyngtona do opuszczenia Filadelfii i udania się do odległej doliny Valley Forge, gdzie źle przygotowane, niedożywione i pozbawione ciepłej odzieży wojsko zastała zima przełomu lat 1777-1778. Zapanował głód, a w niekarnych szeregach zaczęły szerzyć się dezercje. W tej sytuacji przybycie pruskiego oficera Friedricha Wilhelma Steubena okazało się wybawieniem. Baron Von Steuben mianowany generałem potrafił w krótkim czasie przeszkolić i zreorganizować wojsko, które już na wiosnę, dzięki dozbrojeniu przez Francję, zaczęło wygrywać (Bitwa o Monmouth 28 czerwca 1778). Francuzi już wcześniej dozbrajali Amerykanów, faktem jest, że we wrześniu 1777 roku dostarczyli mundury i broń. Oprócz wspomnianego już Steubena, zaczęli przybywać także francuscy oficerowie, by szkolić Amerykanów.
Stoczona 28 czerwca bitwa pod Monmouth była dużym sprawdzianem dla Amerykanów, pokazali oni że szkolenie Von Steubena i dozbrojenie przez Francję nie poszło na marne. Podczas bitwy pod Monmouth po raz pierwszy Amerykanie zmusili Brytyjczyków do odwrotu w walce na bagnety.
Brytyjczycy utrzymywali przyczółki wśród wzgórz Hudson Highlands, gdzie 16 lipca 1779 r. doszło do bitwy o Stony Point. Gdyby nie szkolenie pruskiego barona von Steubena w walce na bagnety, amerykańskie straty w tym zwycięskim dla nich starciu byłyby bardzo wysokie. Bitwa pod Stony Point była ważnym zwycięstwem, które przybliżyło ostateczny sukces Amerykanów w koloniach północnych i bardzo poprawiło morale amerykańskich żołnierzy i wiarę w ostateczne zwycięstwo. Innym krótkotrwałym zwycięstwem Amerykanów tego lata była stoczona o świcie 19 sierpnia bitwa o Paulus Hook w kolonii New Jersey.
W połowie sierpnia amerykańskie okręty wojenne poniosły znaczącą (największą do czasu ataku na Pearl Harbor) klęskę w bitwie u ujścia rzeki Penobscot w kolonii Maine. 29 sierpnia ekspedycja karna gen. Johna Sullivana na tereny pod kontrolą sprzyjających Brytyjczykom plemion Irokezów pokonała w jedynym stoczonym przez nią większym starciu połączone siły brytyjsko-irokeskie w bitwie pod Newtown w pobliżu dziejszego miasta Elmira w stanie Nowy Jork.
W połowie 1779 w wybrzeżach Karoliny Północnej Amerykanie przeprowadzili natarcie na port w Charleston, a kawalerią amerykańską dowodził Kazimierz Pułaski. W tym zwycięskim dla Amerykanów starciu Brytyjczycy poddali się, ale przejęli port ponownie w maju 1780 roku. Port został oddany w ręcę Amerykanów dopiero po wojnie.
Między 16 września a 18 października na wybrzeżu Georgii miało miejsce oblężenie Savannah, zajętego rok wcześniej przez wojska brytyjskie, przez wspólne siły amerykańsko-francuskie. Zakończyło się ono zdecydowanym zwycięstwem Brytyjczyków, którzy utrzymywali port do lipca 1782 r. Podczas głównego ataku na Savannah 9 października śmiertelnie ranny został Kazimierz Pułaski.
W końcowym okresie wojny Brytyjczycy walczyli jeszcze o utrzymanie kolonii na południu kontynentu. Początkowo odnieśli tam kilka sukcesów, wygrywając m.in. bitwę pod Camden.
Klęski wojsk brytyjskich pod Cowpens i beznadziejna sytuacja oblężonej w Yorktown w 1781 roku armii Cornwallisa, która ostatecznie skapitulowała wobec połączonych sił amerykańsko-francuskich, odwróciły jednak losy wojny w koloniach południowych.
W 1783 roku został podpisany traktat paryski, w którym Wielka Brytania uznała niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Zobacz też
- George Washington
- Jerzy III Hanowerski
- Frederick North, lord North
- Armia najemna Hesji-Kassel
- Armia Kontynentalna
- Wielka Brytania w XVIII wieku
- Thomas Paine
- Tadeusz Kościuszko
- Kazimierz Pułaski
- Maurycy Beniowski
Przypisy
- ↑ P. Jenkins, s.50.
- ↑ 2,0 2,1 P. Jenkins, s.51.
- ↑ 3,0 3,1 M.W. Sandler, s.213.
- ↑ J.G. Wilson, ss.121-123.
- ↑ M.W. Sandler, s.214.
- ↑ F.J. Turner, Rozdz.III.
- ↑ Declaration of rights (1774).
- ↑ P. Zaremba, s.44.
- ↑ P. Zaremba, s.40.
- ↑ P. Jenkins, s.41.
- ↑ P. Zaremba, s.42.
- ↑ M.W. Sandler, s.217.
- ↑ P. Zaremba, s.45.
- ↑ P. Zaremba, s.46.
- ↑ P. Zaremba, s.47.
- ↑ P. Zaremba, s.51.
- ↑ M.W. Sandler, s.218.
- ↑ M.W. Sandler, s.219.
- ↑ U.S. Army, ss.10-14.
- ↑ U.S. Army, s.15.
Bibliografia
- Thomas Fleming: Experience of War: George Washington, General. Robert Cowley (red.). New York-London: W.W. Norton & Company, 1992, s. 140-150. ISBN 0-393-03106-3.
- Philip Jenkins: Historia Stanów Zjednoczonych. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2009. ISBN 978-83-233-2830-8.
- Mieczysław Lepecki: Maurycy August hr. Beniowski: Zdobywca Madagaskaru. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1986. ISBN 83-205-3633-2.
- Zofia Libiszowska: Żołnierz wolności La Fayette. Łódź: Wydawnictwo Łódzkie, 1978.
- Gary B. Nash: The Unknown American Revolution: The Unruly Birth of Democracy and the Struggle to Create America. New York: Viking Press, 2005. ISBN 0-670-03420-7.
- The Navy. W. J. Holland Jr. (red.). New York: Naval Historical Foundation, 2004. ISBN 0-7607-6218-X.
- Martin W. Sandler: Atlantic Ocean. New York-London: Sterling, 2008. ISBN 978-1-4027-4724-3.
- Frederick Jackson Turner: The Frontier in American History. 1893.
- U.S. Army: A Complete History. Raymond K. Bluhm (red.). New York: The Army Historical Foundation, 2004. ISBN 978-0-88363-640-4.
- James G. Wilson: Encyclopedia of the New American Nation:The Emergence of the United States 1754-1829. T. 1. Thomson Gale, 2006. ISBN 0-684-31347-2.
- Paweł Zaremba: Historia Stanów Zjednoczonych. Londyn: Gryf Publishing Ltd., 1968.