Zamach w Mińsku (2008)

Skocz do: nawigacji, szukaj

Zamach bombowy w Mińsku 4 lipca 2008 roku miał miejsce podczas koncertu przy pomniku Miasta-Bohatera z okazji Święta Niepodległości Białorusi. Podłożony wówczas przez niewykrytego dotąd sprawcę (sprawców) ładunek wybuchowy domowej roboty ranił 54 osoby, w tym 3 ciężko. Wśród rannych było dwoje małych dzieci. Czworo z poszkodowanych to cudzoziemcy - troje Ukraińców i jedna Rosjanka [1].

Obecny niedaleko od miejsca tragedii Prezydent Republiki Białorusi Alaksandr Łukaszenka nie odniósł żadnych obrażeń i pośpieszył do miejsca wybuchu, lecz opuścił je wkrótce, by - jak zaznaczyły jego służby prasowe - nie przeszkadzać w akcji ratunkowej [2].

Pomimo wybuchu, koncert nie został przerwany, podobnie jak jego transmisja telewizyjna. Tłumaczy się to faktem, że wybuch uszedł uwadze większości zgromadzonych z powodu wielkiego tłumu i głośnej muzyki. Także pierwsze relacje pojawiły się w Internecie i innych mediach dopiero po kilku godzinach od zdarzenia [3].

Rankiem następnego dnia w pobliżu miejsca wybuchu odkryto drugi podobny ładunek. W sprawie wszczęto śledztwo z art. 339 kodeksu karnego (Chuligaństwo) [4] [5].

Białoruscy politycy opozycyjni przestrzegli administrację przed próbą instrumentalizacji zamachu [6], podobne obawy wyrażali też niektórzy polscy komentatorzy. Echem zamachu stały się dymisje w administracji prezydenckiej. Ze stanowiskami pożegnali się: szef administracji Hienadź Niewyhłas oraz sekretarz Rady Bezpieczeństwa Wiktar Szejman [7].

Przez pierwszy rok trwania śledztwa w tej sprawie odciski palców pobrano od 1,3 miliona osób, a więc od ponad 13% ludności kraju. Pomimo tego, sprawców nie wykryto [8].

Przypisy